Monika Ruszkowska: Maraton musi zaczekać

fot. archiwum prywatne
Moje przygotowania do przebiegnięcia 37 PZU Maratonu Warszawskiego zostały znacząco ograniczone przez kondycję mojego zdrowia. Zatem na ten królewski dystans przyjdzie mi zaczekać znacznie dłużej niż do 27 września. Nie zmienia to mojej woli i głęboko wierzę, że jeszcze nadejdzie właściwszy moment.

Na szczęście rekreacyjnie biegać wciąż mogę i zamierzam. Nie odmówię sobie również startu w biegach ulicznych, co zawsze jest ucztą dla mojej głowy. Przebiegnięty ostatniej niedzieli Samsung Irena Women’s Run, czyli bieg w którym startują wyłącznie dziewczyny, dołączy do moich ulubionych, a zbliżający się Bieg Powstania Warszawskiego 25 lipca pobiegnę już tradycyjnie kolejny raz.

To dobry moment, żeby podziękować.
A zatem Agacie Lipiec, czyli pomysłodawczyni i koordynatorce naszego programu #biegajnazdrowie ze strony sponsora – PZU Zdrowie, dziękuję za możliwość wzięcia w nim udziału, a przede wszystkim za to, jak realnie i bardzo pozytywnie zmienił moje życie! Jako autorce bloga wybiegane.pl ogromnie Jej kibicuję: Agato! Z tym triatlonem to naprawdę głęboki szacun!

Wspaniałej Justynie Mizerze, czyli naszej Pani Dietetyk bardzo dziękuję, że nauczyła mnie jeść śniadania, a także zaprogramowała mój organizm na regularne posiłki. Okej, może nie jadam codziennie pięć razy, ale poniżej trzech już nigdy nie schodzę, a wcześniej zazwyczaj jadłam raz. Justynie też zawdzięczam informację, że mój organizm biologicznie jest w wieku lat 25, a nie faktycznych 40 – dla każdej kobiety bezcenne! A także super poradę, czyli popołudniu nie jemy żadnych węglowodanów, nawet jeśli jest to super zdrowa kasza jaglana ;-) Jestem pewna, że ta i inne wskazówki pomogą mi utrzymać aktualną figurę do późnej starości.

Ani Kuczkowskiej, naszej fizjoterapeutce, za ręce, które leczą i plastry, które pomogły mi przebiec pierwszy w życiu półmaraton. Plus oczywiście za morze porad, jak dbać o mięśnie, ścięgna i stawy wraz z solidnym instruktażem używania rozmaitych rehabilitacyjnych zabawek.

I oczywiście, last but not least, naszemu Trenerowi Grzegorzowi Zwierzchoniowi, który sprawił, że przebiegłam ponad 21 kilometrów, co nigdy nie mieściło mi się w głowie, a co sprawiło że kompletnie zmieniłam nastawienie do świata i ludzi. Oczywiście, na zdrowsze, tak dla mnie, jak i świata ☺

Trzymam kciuki za pozostałych uczestników programu #biegajnazdrowie ! Sylwio! Ewo! Maju! Maćku! Pawle! Krzyś! Możecie być pewni, że będę bardzo głośno kibicować na trasie 37 PZU Maratonu Warszawskiego!
Trwa ładowanie komentarzy...