Monika Ruszkowska: Przyroda sprzyja biegaczom

fot. Monika Ruszkowska
Wiosnę większość z nas wita entuzjastycznie. Taki truizm. Jeśli dodatkowo jesteśmy w trakcie treningowych przygotowań do 37 PZU Maratonu Warszawskiego, który odbędzie się w Warszawie już 27 września, każdy słoneczny dzień witamy podwójnie radośnie.

Po pierwsze, wreszcie można przerzucić się na krótkie spodenki, w których z pewnością biega się wygodniej. Nie wspominając już o drobnostkach: z reguły wygląda się w nich o niebo korzystniej, a łapana w ten sposób opalenizna jest prawdziwym bonusem.
Po drugie, mniej ciuchów na sobie oznacza mniejszy ciężar łączny, a więc lżejszy wagowo trening.
Po trzecie, wiosna przypomina większości z nas o potrzebie zadbania o figurę i formę, zatem w trakcie moich "miejskich", wilanowskich przebieżek spotykam mnóstwo uśmiechniętych, pozytywnych osób, których radość i entuzjazm dla szerzenia tężyzny fizycznej naprawdę bywają zaraźliwe.

Po czwarte, odkryłam na nowo dziką przyrodę, ponieważ z reguły jeden/dwa biegi tygodniowo zdarza mi się wykonywać w zachwycających okolicznościach mazurskiej przyrody. Zjawiskowe piękno polskich jezior sprzyja kolekcjonowaniu widoków napotkanych zwierząt: bociany, żurawie, jastrzębie, zające, dzikie psiory oraz koty, stada koni i kucyków, a także krów z mnóstwem urokliwych cielaczków. Dodatkowym plusem jest duże pofałdowanie szutrowych dróg (podbiegi!) i całkowita izolacja od cywilizowanego świata.

Ponieważ do 37 PZU Maratonu Warszawskiego pozostały już jedynie 124 dni, życzcie mi proszę, żeby wszystkie one były słoneczne i ciepłe, sprzyjające coraz bardziej wymagającym treningom.
Trwa ładowanie komentarzy...