Monika Ruszkowska: Efekty uboczne biegania

Uczestnicy zeszłorocznego 9. PZU Półmaratonu Warszawskiego.
Uczestnicy zeszłorocznego 9. PZU Półmaratonu Warszawskiego. Fot. Sportografia.pl
Wszyscy znamy opowieści, jak to pod wpływem biegania zmieniło się czyjeś życie. W szczególności gorliwie wykonujący pierwsze treningi debiutanci miewają manierę zamęczania otoczenia niebiegającego, usiłując nawrócić maksymalnie dużą liczbę znajomych na swoją nową "religię". Wiem to bardzo dobrze również z własnego doświadczenia ;-)

Bo oczywiście, dzięki bieganiu jesteśmy zdrowsi, sprawniejsi, szczuplejsi – to truizm. Jednak bieganie dla mnie przede wszystkim oznacza, że stajemy się po prostu silniejsi. Osobiście znam osoby, które pod wpływem regularnych biegów pod okiem trenera dojrzały do radykalnych zmian dotyczących najważniejszych sfer życia. Znalazły nową pracę, złożyły pozew o rozwód czy postanowiły wreszcie wyruszyć na koniec świata. I nie jest żadną przesadą stanowcza konstatacja, że bez biegania by tego nie zrobiły!

Muszę przyznać, że i w moim przypadku bieganie przyniosło długofalowe znakomite efekty. Otóż w wyniku przebiegnięcia 10 PZU Półmaratonu Warszawskiego podjęłam decyzję, że… przestaję się bać! Większość kobiet zapewne zna bardzo dobrze z autopsji stan permanentnego lęku: od zdrowia naszych dzieci przez dobrostan rodziców na kłopotach w pracy kończąc, że wymienię takie chyba najbardziej popularne. Bardzo dobrze znam to uczucie, a właściwie znałam. Ponieważ w wyniku pokonania siebie na ponad 21-kilometrowej trasie postanowiłam, że przestaję się bać! I jest to dla mnie najcenniejszy i mam nadzieję długofalowy skutek już ponad rocznego regularnego treningu. Również moje życie pod wpływem biegania zmieniło się radykalnie!
Trwa ładowanie komentarzy...