Grupa naTemat

Krzysztof Majak: Gdy widzę grubych ludzi, jest mi ich żal

Krzysztof Majak: Gdy widzę grubych ludzi, jest mi ich żal
Krzysztof Majak: Gdy widzę grubych ludzi, jest mi ich żal natemat.pl
Sam nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Gdy idę po mieście i widzę osobę otyłą, to odczuwam współczucie. Patrzę na nich jak na osoby, które mają poważny problem ze swoim życiem. Nie z wagą, a z całym życiem. Nie potrafię zrozumieć tego, dlaczego zdrowy człowiek mógłby sobie pozwolić na taki wygląd, a właściwie styl życia. Staram się to akceptować, bo to ich wybór i ich życie, ale zrozumieć nie potrafię. Pomaga mi w tym jedno. Sam byłem kiedyś grubasem.

Dlaczego zapisałem się do programu PZU Biegaj na zdrowie? Nie dlatego, aby przebiec maraton. To też ważne, ale w dalszej perspektywie. Najważniejsze było dla mnie to, aby mieć szczupłą i wysportowaną sylwetkę. W kwietniu tego roku miałem już naprawdę spory brzuch i powoli mogłem myśleć o zakupie stanika. Może nie jakiegoś dużego, ale jednak. Stanąłem przed lustrem, spojrzałem na siebie i zobaczyłem zaniedbanego 28-latka, który lada moment przestanie kontrolować swoją wagę.


Pomimo rosnącego, tłustego i obleśnego brzucha, przechodząc koło kebabowni nie potrafiłem nie wejść do środka. Tłumaczyłem sobie, że muszę zjeść coś ciepłego, że w środku jest kurczak i sałatka. Jasne...

Gdy zacząłem treningi, a tym samym dietę, toczyłem prawdziwą walkę z samym sobą. Gdy któregoś razu wracałem z zakupów z torbą pełną warzyw, serków i owoców, nieszczęśliwie znalazłem się pod drzwiami swojego ulubionego "kebabu". Była niedziela, godzina 21.00. Właściwie nic nie przemawiało za tym, aby wejść do środka. Pomimo to zatrzymałem się. Stałem i biłem się z myślami. Zrobiłem kilka kroków do przodu i znowu się zatrzymałem. Położyłem siatki z zakupami na chodniku i patrzyłem w stronę kebabowni. Aż trudno mi w to uwierzyć gdy sobie to przypominam, ale niestety tak było. Jedynym ratunkiem było wyciągnięcie świeżo zakupionych nasion słonecznika. Zacząłem je łapczywie wsypywać sobie do buzi, aby poczuć, że coś jem. Cokolwiek. To pozwoliło mi oszukać samego siebie i kontynuować drogę powrotną, a może nawet coś więcej.

Ta sytuacja pokazała mi, jak bardzo jestem uzależniony od śmieciowego jedzenia. Tak naprawdę walczę z tym od dzieciństwa, a byłem grubym dzieckiem. Swoją dziecięcą traumę związaną z nadwagą opisywałem kiedyś w naTemat. Pomimo, że jak to mówią "wyciągnąłem się" i sam z siebie przestałem być gruby, co jakiś wraca mi brzuch i zaczynam wpadać w kilogramy. To jak choroba, która miewa swoje nieustanne nawroty.

Muszę przyznać, że jestem z siebie dumny. Odkąd rozpocząłem treningi, zacząłem też gotować i lepiej się odżywiać. Widzę ogromną różnicę w jakości swojego życia. Nie wspominam nawet o tym, że mam więcej energii do pracy. Gdy wchodzę dziś do sklepu, najwięcej czasu spędzam w dziale z warzywami i nabiałem. Gdy szerokim łukiem mijam stoiska z chipsami, w mojej głowie pojawia się napis "ZŁO!!!". Nie wyobrażam sobie, aby kupić choćby małą paczkę chipsów.

Widzę też zmiany w swojej głowie w kwestiach żywieniowych. Że jednak to ma znaczenie, czy jesz, czy jednak się odżywiasz. To wszystko przychodzi mi coraz łatwiej, a mój organizm daje głowie sygnały typu "zjedz jabłko", bo przyzwyczaiłem się już do jedzenia owoców. Widzę też zmiany w swoim wyglądzie, bo zwyczajnie po ludzku chudnę i to jest piękne. Być może nawet za miesiąc, dwa, zobaczę swoje mięśnie na brzuchu, o ile oczywiście dalej będę przestrzegał diety i regularnych treningów.

Tymczasem część osób powtarza mi: "Majak, co ty mówisz, jesteś szczupły". Ale ja widzę zbędne kilogramy i zamierzam dążyć do naprawdę szczupłej sylwetki. Dlaczego? Bo uważam ją za swoją wizytówkę i wstyd mi, że noszę przed sobą worek słoniny. Jeśli nie będę dbał o siebie, jaki sygnał dam potencjalnej małżonce, że będę potrafił zadbać o nią i nasze dzieci? Jaki sygnał dam swojemu szefowi, który będzie musiał obdarzyć mnie zaufaniem, że będę bardziej przykładał się do swoich obowiązków niż do własnego zdrowia? Ktoś powie, że to nie ma znaczenia. Moim zdaniem ma i to ogromne.

Szczupli czują się lepiej, bardziej atrakcyjnie, a przez to rzeczywiście są bardziej atrakcyjni. Są weseli i lgną do nich ludzie, którzy chcą z nimi przebywać. Osoby grube nie są równie atrakcyjne i społeczeństwo tak właśnie je traktuje. Widzą to nie tylko w swoich relacjach osobistych / towarzyskich, ale też w życiu zawodowym. Osoba otyła zawsze będzie postrzegana przez szefa jako wolniejsza, mniej wydajna. Czy rzeczywiście taka jest? Być może tak, ale nie ma to w sumie znaczenia, bo być może nie będzie nawet miała okazji aby udowodnić swoją wartość, bo szef przyjmie kogoś innego. Kogoś... szczupłego.

Niektórzy otyli mawiają: "Lubię siebie takiego, jakim jestem". "Akceptuję siebie, nie mam problemów ze swoją tuszą". A co mówią tak naprawdę? "Zrobiłbym coś z tym, ale nie potrafię znaleźć w sobie wystarczająco dużo motywacji, aby walczyć o własne zdrowie i lepszy wygląd". Wolą zatem powiedzieć "akceptuję siebie", bo w końcu nic innego im nie pozostaje.

Co myślę o takich osobach? Absolutnie ich nie potępiam, bo to nie moja sprawa. Ale zwyczajnie po ludzku jest mi ich żal, bo wyobrażam sobie, a nawet wiem, co przeżywają. Co myślą, gdy widzą piękne, zakochane pary, a oni nie potrafią znaleźć sobie partnera lub partnerki. Co czują, gdy chcą się fajnie ubrać, ale pozostaje im hawajska koszula i bermudy, bo normalne ubrania są za małe. I wreszcie co czują, gdy widzą spojrzenia osób w komunikacji miejskiej, które mają wypisane na twarzy słowa "ale grubas".

Piszę o tym, bo uważam że warto walczyć o siebie. Świetną robotę dla grubasów robi dziś Olaf Lubaszenko, który opowiada o swojej depresji i walce z ogromną tuszą. W końcu ten problem może spotkać każdego, znanego aktora, polityka, celebrytę.. i Ciebie. Dbajmy o to, aby waga naszych problemów nie była większa od tej, którą w naturalny sposób spotykamy na swojej drodze każdego dnia. Pamiętajmy o tym, że jedzenie służy temu, abyśmy mieli energię do życia, pracy, sportu, seksu... Jesteśmy tym, czym jemy, dlatego nie zamieniajmy się w kebabowe społeczeństwo.

Epidemia otyłości jest już faktem

W Europie otyłość dotyczy już 10–20 proc. mężczyzn i 10–25 proc. kobiet. Aż w 90 proc. przypadków przyczyną otyłości jest utrzymujący się przez dłuższy czas dodatni bilans energetyczny, inaczej mówiąc – nadmiar jedzenia w stosunku do potrzeb organizmu. Czytaj więcej



Stanowisko PZU

Wpisy uczestników programu „Biegaj na zdrowie” na ich blogach są ich osobistymi przemyśleniami. Nie są stanowiskiem PZU. Jest nam przykro, jeśli ktoś poczuł się urażony powyższym tekstem. Celem programu jest popularyzacja aktywności fizycznej i zdrowego trybu życia. Chcemy przedstawić trudności i problemy osób, które postanowiły zmienić swoje nawyki.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
BieganieOtyłość
Skomentuj